wtorek, 9 kwietnia 2013
Żegnaj wygodo, witaj tramwaju !
Z przykrością zawiadamiam, że po 18 latach w naszej rodzinie dziś moja poczciwa złota strzała odmówiła posłuszeństwa. Zaprzyjaźniony mechanik rozłożył ręce. Diagnoza "nie opłaca się naprawiać". Smutek opanował moje serce, twarz zalała się łzami, a drżące ręce nie chciały puścić już mocno sfatygowanej kierownicy. Bo kocham to auto tak mocno jak własną rękę czy nogę.
Strzała pojawiła się w naszym życiu dawno temu. Początkowo jeździł nią tata, później przeszła w moje ręce. Dziwne uczucie wywalać przyjaciela.
Zjeździłam nią sporą część świata, nie raz się zwierzałam, płakałam w niej, śmiałam się i kochałam. Strzała znała moich kilku narzeczonych, najfajniejszych przyjaciół i każdego członka mojej rodziny. Jechałam nią na egzamin maturalny, do ślubu i na porodówkę. Wie o mnie więcej niż mój partner.
Poczciwe auto.
Tak wiem, nie opłaca się naprawiać. Korozja skutecznie zmieniła jej kolor ze złotego na miedziany i niemal na wylot przeżarła progi. Do wymiany są klocki hamulcowe, jakaś dość droga uszczelka w silniku, a dzisiaj na amen padła skrzynia biegów. Rozszczelniła się uszczelka przy przedniej szybie i tak jakoś wilgotno się zrobiło w środku. Nie opłaca się, nie opłaca, to bez sensu.
Chyba czas pogodzić się ze stratą i zwrócić uwagę na aktualne promocje samochodów? Kupię nowy, niezawodny i koniecznie biały. Taki, z którym się zaprzyjaźnię i zwiążę na następne naście lat. To pewne, bo kredyt nie pozwoli mi na zbyt szybkie rozstanie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz